„Zielsko
zwane jemiołą”
Śnieg prószył za oknem, białe zaspy błyszczały
w promieniach zachodzącego słońca, a ogień przyjemnie trzaskał w kominku koło
choinki ustrojonej w czerwono – złote bombki, łańcuchy oraz sople. Powietrze
wypełnione było zapachem pierników oraz barszczu. Piosenki świąteczne pokroju „Last
Christmas” leciały z głośników ustawionych na komodzie. Doskonała świąteczna
atmosfera, która od razu napełniała człowieka błogością i radością. Jednak nie dotyczyło to Akane, która zastanawiała się, czy powieszenie się na sznurze ozdobionym kolorowymi
lampkami będzie dobrym wyrażeniem jej rozpaczy.
Niby od zawsze
zdawała sobie w pełni sprawę, że jej ogromna duma któregoś dnia wpędzi ją do
grobu podobnie jak beztroska Jessie, lecz nie sądziła, że wydarzy się to
drugiego dnia świąt! I to jeszcze na wigilii dla przyjaciół urządzonych w domu
państwa Knight. To był jakiś wyjątkowo niesmaczny żart, że aż straciła apetyt,
a szkoda bo miała ochotę na jakąś dobrą rybkę lub pierniki spod ręki Jane lub
Alice.
– Dobra, koniec z tym dramatyzowaniem, gdzie jest sznur?! –
warknęła sama do siebie, podnosząc się z fotela.
– Wyskocz z nim od razu przez okno, będzie bardzo efektowna
dekoracja. Taka żywa – zakpił Leaus.
– Mam z ciebie zrobić bombkę? Mam przy sobie bardzo ładną
fioletową wstążkę, będzie ci do twarzy – zagroziła, pokazując mu język.
– Ach, ta magia świąt. Wszyscy nagle się kochają i godzą, a
wy to już w szczególności – rozbawiony głos Jessie dobiegł z progu pokoju.
Akane aż
zazgrzytała zębami, widząc jak w wyśmienitym nastroju jest jej przyjaciółka.
Jeszcze miała kretyńskie rogi renifera na głowie z dzwoneczkami.
– Nie przeciągaj struny, bo ci je połamię – zagroziła. – Tyś
to zaczęła!
– O czym ty mówisz? – Jess przechyliła głowę, uśmiechając
się. – Tylko powiedziałam, że pewnie będziesz się bała pocałować Gusa pod
jemioła, to wszystko – wzruszyła ramionami.
– I doskonale wiedziałaś, że teraz nie mam wyjścia! Bo ja
się wcale nie boję! Kurna! – zaklęła, uświadamiając sobie swoją własną słabość.
Ale i tak pomijając
fakt jej dużej, pardon, ogromnej dumy, istniała sprawa, która bardziej ją
dobijała i sprawiała, że była bliska osiwienia. Był to stres towarzyszący
każdemu spotkaniu z Gusem. Skąd się brał? Cholera wie! Jednak jaki cudem ktoś
tak przebojowy, głośny i pozbawiony jakichkolwiek hamulców jak ona nagle mógł
się poczuć niczym ta słoodziaśna dziewica z shojo manga? No czemu, to był jakiś
poważny błąd w systemie!
Z drugiej strony
rozsądek – owszem istniał i miał się dobrze, ale rzadko udawało mu się zdobyć
głos – zauważył, że święta były by dobrym pretekstem do popchnięcia ich dość
chaotycznego i poplątanego związku do przodu. Dlatego Japonka w końcu porzuciła
wizję świątecznego śmiertelnego zejście i poszła po Gusa.
****
Ich
śmierć będzie bardzo powolna i bolesna. Najpierw zatopię ich nogi w cemencie...
– takie nie do końca miłosierne i niezbyt w świątecznym
klimacie myśli przebiegły przez głowę Aki.
Co prawda nikogo
nie było na korytarzu wraz z nią i Gusem, gdzie nad ich głowami zwisało to
zasmarkane zielsko obwiązane wstążką jak jakaś szynka, co gruba pani z
mięsnego wywaliła na promocję. Jednak nie dało się nie słyszeć cichym chichotów
lub szeptów z pokoju obok. Akane była wręcz pewna, że gdzieś ten cholernik
Keith zamontował sobie kamerkę i teraz cała ta ziemsko – vestaliańska ferajna
ogląda sobie jej wygłupy, umierając ze śmiechu i zakładając się,
jak to się zakończy. Niech
on sobie podgląda Jess, gdy chodzi w samych spodniach po domu, a nie ją!
Szacunku trochę!
– To co za tradycja, Akane? – spytał niewinnie Gus,
kompletnie nieświadomy burzy emocji szalejącej w jego dziewczynie. Rozejrzał
się uważnie, zatrzymując oczy na jemiole. – O to chodzi?
– Czy blond ciota się wygadała? – wydusiła, zaciskając ręce
na czerwonej sukience.
– Nie, tylko to jedyna dekoracja tutaj, więc musi mieć jakiś
związek.
– A – mruknęła.
Dobra, to trzeba
sposobem jak z plastrem. Szybko zerwać i po krzyku...nie stop, ona nie chce
zrywać, przeciwnie, ona chce ewoluować ten związek! I cicho, że to brzmi
wyjątkowo kretyńsko! Całe jej życie to był ciąg kretyńskich zdarzeń!
– Więc o co... – urwał, kiedy Akane po prostu złapała go za
koszulę, przyciągnęła w swoją stronę i pocałowała.
Przez pierwsze
kilka sekund pozostał raczej bierny, ale gdy zdał sobie sprawę, że to żadna
halucynacja, to pogłębił pocałunek, wsuwając dłoń w miękkie fioletowe włosy.
– No! To była ta tradycja! Całowanie pod jemiołą zaliczone! –
oświadczyła dumnie Akane, zadzierając nos, gdy zaprzestali.
Gus uśmiechnął się
lekko, przygarniając dziewczynę do siebie. Była od niego trochę niższa, dzięki
czemu mógł spokojnie cmoknąć ją w czoło. Nie mówił tego głośno, ale lubił to,
że Japonka zawsze maskowała swoje zawstydzenie różnymi okrzykami lub udawaniem,
że nie wie, co chodzi. Było to dla niego urocze, zwłaszcza gdy brało się pod
uwagę fakt, że w stosunku do innych zawsze była pewna siebie i nieugięta.
– Dziękuje – mruknął.
Nawet nie musiał
patrzeć, by wiedzieć, że cała się zarumieniła.
Jako, że inne shipy też trzeba rozwijać, to w tym roku fluff miniaturka o AkixGus w świątecznym klimacie. Opublikowałabym to jutro, jednak pojęcia nie mam, czy miałabym czas, więc jest dzisiaj ^^''
Kochani moi! Z okazji świąt i nowego Roku życzymy wam"
Jess: *potrząsa rogami, by zadzwoniły* Spokoju i byście choć trochę odpoczęli ;)
Keith: Sporo cierpliwości do innych, pewnie wam się przyda
Jess: Czuję sugestię, Keeeith
Keith: I bardzo dobrze.
Akane: By szczęścia was nie opuszczało, bo to zdradliwe cholerstwo jest!
Haruka: Zdrowia, w końcu jest najważniejsze ^^
Jane: Dużo radości!
Roger: Zajebistych prezentów
Nathan: Miłooości!
Heather: Porządnego żarcia
Jess: I by poszło w biust a nie uda czy brzuch *uwiesiła się już na Keitha i go dręczy rogami*
Gus: Powodzenia w nowym roku
Mira: Świetnej zabawy na Sylwestrze
Shadow: Byście przeżyli ten 2019...
*wszyscy zamilkli*
Jess: No musiałeś zabić atmosferę, nie?
Shadow: *smętnie* mnie też tak zabito! Nagle!
XDDD
Shadow: A ona się jeszcze z tego śmieje!
Hyhy, ode mnie to dużo śmiechu, bo zawsze lepiej się śmiać niż płakać, przynajmniej nie ma się potem zapuchnięty oczu :3
Shadow: Tylko zmarszczkiiiii
Jak ty?
Shadow:...
Wesołych świąt!
(XDD To jest legenda)